Wszystkie artykuły

Wywrotka zimą. Historia, którą nie każdy kajakarz chciałby opowiadać.

Jako kajakarze zwykle robimy wszystko, żeby uniknąć “kabiny”. Kabina to taka wywrotka na wodzie, w której cały kajak zostaje zalany wodą, a my lądujemy, też w całości, w rzece. I jest to chwila zaskakująca bez względu na to, jaka jest pora roku. Dlatego zawsze uczymy się czytać nurt, planować manewry, skutecznie omijać przeszkody i nie podejmować zbędnego ryzyka. Ale prawda jest taka, że kabiny się zdarzają - nawet osobom doświadczonym. I nawet jeśli pływasz dużo, to kabina naprawdę nie jest powodem do wstydu, a raczej do odebrania kolejnej dobrej lekcji.

To jest historia mojej zimowej wywrotki.

Kilka lat temu płynęliśmy sobie w styczniowym spływie po Raduni. Trasa była spokojna, warunki dobre, poziom wody sprzyjający płynięciu, temperatura - jak to zimą - niska. Pod koniec spływu, około kilometra-dwóch przed metą, pojawiła się klasyczna rzeczna przeszkoda. Zwałka, czyli po prostu zwalona kłoda nad wodą.

Zdecydowałam się na manewr który w naszej ekipie nazywamy pozycją „na martwego wikinga” - czyli schowanie się całkowicie w kajaku i przepłynięcie, leżąc na dnie, pod przeszkodą - bez wysiadania, żeby zmieścić się pod nisko zawieszonym pniem drzewa, gdy miejsca na wysokość starczy tylko na kajak. W turystycznych jedynkach z łatwością cały kajakarz położy się w środku. I ta technika świetnie działa — pod warunkiem, że dobrze ocenimy prędkość, siłę nurtu i wszystkie inne okoliczności. Tym razem jednak ocena poszła nie do końca dobrze i popłynęłam “na pamięć”.

Moment, gdy wszystko dzieje się bardzo szybko

Już w trakcie pokonywania przeszkody szybko zorientowałam się, że nie da się jej bezpiecznie przepłynąć w ten sposób. Próbowałam się wycofać, ale wiedziałam, że było już za późno. Nurt obrócił kajak bokiem, prostopadle do koryta rzeki. A to jedna z najgorszych pozycji, w jakiej można się znaleźć, szczególnie gdy jest styczeń i nie planujesz wywrotki. Tak jakby ktoś w ogóle je planował!

Do tego jakiś wystający kołek w okolicach przeszkody i kilka sekund później nurt przewrócił kajak, ze mną w środku. Na szczęście rzeka była wolna od kry i lodu. To miało ogromne znaczenie dla bezpieczeństwa. No ale jednak - kabina. I co teraz?

paddling-pl-zima-splyw-23

Zimówka jak każda inna. I to mnie zmyliło!

Teraz? Adrenalina!

Brzeg rzeki był blisko, miałam pod nogami grunt, więc szybko wyskoczyłam na brzeg i natychmiast… zaczęłam się przygotowywać. Tak, przygotowywać - bo wiedziałam, co się stanie dalej. Byłam przygotowana do całego spływu, a to znaczy że również do zimowej kabiny. I najważniejsze: nie płynęłam sama, a mój towarzysz doskonale wiedział, co robić. Od razu dostałam asekurację i po paru sekundach mój kajak znalazł się bezpiecznie przy brzegu rzeki. I tu zaczęła się druga, dużo ważniejsza część całej historii — reakcja po wywrotce.

Miałam ze sobą pełen komplet suchych ubrań, ręcznik i termos z gorącą herbatą. Przebrałam się błyskawicznie. To absolutnie kluczowe zimą - nie zastanawiać się, nie analizować, tylko od razu zdjąć mokre rzeczy, wytrzeć się ręcznikiem i włożyć suche ubrania. No i najciekawsza sprawa - adrenalina po prostu zrobiła swoje. Nie czułam zimna praktycznie wcale, ale wiem, że to złudne uczucie. W takich sytuacjach liczy się działanie, nie samopoczucie. Ale gdy już adrenalina przestała tak intensywnie działać, ja kończyłam wylewać wodę z kajaka, w ciepłych i suchych ubraniach, popijając ciepłą herbatę.

Wniosek jest taki, że rzeczy w takiej chwili dzieją się szybko. I jeśli jesteśmy przygotowani, to szybko skończą się dziać. Wyobraźcie sobie, co by było, gdybym nie miała przygotowanych ubrań!

Straty wojenne

Podczas całego zamieszania zgubiłam wiosło. Po prostu zniknęło w nurcie rzeki przy mojej wywrotce i nigdy się nie odnalazło. Od tego momentu mój towarzysz musiał mnie holować do samej mety, więc historia nie skończyła się tak po prostu na powrocie do kajaka. Do tej pory nie wiemy, jak to się stało, a wiosło żyje gdzieś własnym życiem, chociaż miejmy nadzieję, że ktoś je odnalazł w ramach corocznego sprzątania Raduni, bo i takie szlachetne akcje są organizowane.

Najważniejsze wnioski

Gdybym była wtedy sama, ta historia mogłaby wyglądać zupełnie inaczej. Zimą margines błędu jest bardzo mały. Woda jest lodowata, organizm traci ciepło błyskawicznie, a nawet drobny problem logistyczny może urosnąć do poważnego zagrożenia.

Dlatego dwie zasady są absolutnie najważniejsze:

1 - zimą nigdy nie pływamy samotnie,

2 - mamy ze sobą kompletny zestaw ubrań na przebranie, łącznie z czapką, rękawiczkami i ciepłą kurtką.

paddling-pl-cieplo-po-wywrotce

Trzymajcie się ciepło!!

Kabiny się zdarzają

Kajakarstwo nie polega na tym, żeby nigdy nie wpaść do wody. Polega na tym, żeby podejmować rozsądne decyzje, być przygotowanym na błąd, i wiedzieć, co zrobić, kiedy coś pójdzie nie tak. Nie traktuję tej historii jak porażki, ale jak doświadczenie - i wyciągnęłam z niej wnioski. Aha - i gdybyście pytali - ta kabina nie zniechęciła mnie ani trochę do zimowego pływania!

Jeśli planujesz zimówki, zajrzyj też do naszego artykułu o spływach zimą, w którym dokładnie opisujemy dlaczego warto, jak się przygotować i co zabrać na rzekę!


Stopy wody pod kilem życzy cała załoga

Setki spływów.Jedno kliknięcie.Wszyscy na pokład!

Już wkrótce jednym kliknięciem zamówisz u nas idealny spływ kajakowy. Jeśli chcesz jako pierwszy dostawać:

  • Wiadomości o zniżkach i okazjach na atrakcyjne spływy,
  • Informacje o nowych trasach kajakowych, zanim zostaną opublikowane,
  • Wcześniejszy dostęp do promocji, konkursów i artykułów

Dołącz do Paddling.pl! Zostaw nam swój email, a o wszystkim dowiesz się wcześniej niż inni!